Dzień 5. Bez planu do Rzeszowa

Dodano 21 lipca 2015 przez plik GPX
Dzień 5. Bez planu do Rzeszowa
  • Opis
  • Mapa
  • Punkty

Kod trasy

64349
Pobierz trasę w aplikacji
Wpisz kod w wyszukiwarce

Informacje

  • Rodzaj aktywności: Rower szosowy
  • Stopień trudności: Łatwy
  • Gwiazdki:  8.5
  • Dystans: 221 km
  • Czas trwania: 15 h 59 min
  • Średnia prędkość: 13,82 km/h
  • Przewyższenie: 541,69 m
  • Suma podejść: 2 390,59 m
  • Suma zejść: 2 517,82 m
  • Data: 2 lipca 2015
  • Lokalizacja: Rzeszów
364112
Dlhé nad Cirochou
364113
Modra nad Cirochou
364114
Kamenica nad Cirochou
364115
Humenné
364116
Humenné
364117
Udavské
364118
Vyšný Hrušov
364119
Adidovce
364120
Zubné
364121
Zubné
364122
Zubné
364123
Nižná Jablonka
364124
Svetlice
364125
Svetlice
364126
Výrava
364127
Výrava
364128
Sterkovce
364129
Čabalovce
364130
Medzilaborce
364131
Palota
364132
Palota
364133
Radoszyce
364134
Radoszyce
364135
Rzepedź
364136
Rzepedź
364137
Kulaszne
364138
Kulaszne
364139
Kulaszne
364140
Brzozowiec
364141
Czaszyn
364142
Czaszyn
364143
Zagórz
364144
Sanok
364145
Hłomcza
364146
Hłomcza
364147
Witryłów
364148
Witryłów
364149
Temeszów
364150
Temeszów
364151
Kąkolówka
364152
Kąkolówka
Wstałem dzisiaj wcześnie i wyruszyłem, gdy słońce wyłaniało się zza gór. Miałem nadzieję wykręcić jak najwięcej kilometrów zanim pojawi się nieznośny skwar, jednak już w ciągu dwóch godzin od startu zdjąłem bluzę oraz spodnie.
Pojechałem do miasta Humenné, aby stamtąd rozpocząć jazdę w kierunku Polski. Chciałem wcześniej znaleźć jakiś bar i zjeść porządne drugie śniadanie. Potem zamieniło się to w obiad i ostatecznie nie zjadłem niczego porządnego na Słowacji.
Z Humennégo do Medzilaborec dostałem się drogami lokalnymi, ponieważ na głównej był zbyt duży ruch. Mój wybór przypłaciłem wieloma podjazdami (a główna droga biegnie spokojnie doliną wzdłuż rzeki) oraz walką o nogi. Jusznica deszczowa atakowała całą armią na każdym wolniejszym odcinku. Zrobienie zdjęcia widokom – będącym nagrodą za trud włożony we wtoczenie ponad stu kilogramów na wzgórza – było niemożliwe bez bolesnego ugryzienia.
Uświadomiłem sobie po pewnym czasie, że mogłem ze Sniny od razu przypuścić atak na podjazdy w stronę granicy (omijając Humenné).
Najgorszy podjazd, bo najdłuższy, chyba najbardziej stromy, najgorętszy i najbardziej serpentynowaty był ten do granicy. Dobrze, że parę widoków miałem za plecami. Zjazd po polskiej stronie z ograniczeniami do 20–30 km/h, bez widoków. Całkowite przeciwieństwo Słowacji. Potem wpadłem na roboty drogowe z ruchem wahadłowym; oczywiście miałem wszędzie czerwone.
W Rzepedzi zdecydowałem się zrezygnować z zaliczania gmin. Wiem, trudna decyzja, ale profil wysokości w moim planie wskazywał na kilka większych podjazdów, a i terenu miało być sporo. Skierowałem się na Zagórz, a potem na Sanok. Było tak strasznie dużo aut. Wpadłem na stację benzynową na kawę i obmyśliłem dalszy kierunek – Rzeszów. Aby maksymalnie uprościć sobie trasę, pojechałem wzdłuż Sanu. Było prawie bez podjazdów, ale jak tam jest ładnie. Niestety rzeka zmierza do Przemyśla, czyli całkowicie nie po drodze, bo pociągiem tak czy inaczej musiałbym wrócić do Rzeszowa, a prosto do Chełma? Też mnie nachodziły takie myśli, ale nie chciałem jechać nocą ze względu na mgły ani nazajutrz, bo dotarłbym późną nocą, a pociągiem – już po południu. Odkleiłem się więc od Sanu i, pokonując wieś za wsią, podjazd za podjazdem, znalazłem się na trasie, którą pokonałem pierwszego dnia. Byłem zaskoczony tym, ile podjazdów wtedy zaliczyłem. Zjeżdżało się za to niesamowicie. Tylko te mgły; za mocno wychładzały, nawet po tak upalnym dniu.
Dojechałem do dworca kolejowego w Rzeszowie, kupiłem bilety na piątą z minutami i zacząłem szukać noclegu. O godz. 22 nigdy nie jest to łatwe, a hotele żądały zbyt wiele. Tę noc spędziłem na spacerowaniu i drzemaniu, bo oczy mi się zamykały, gdy usiadłem do zapisków w dzienniku. Spałem tak po kilkanaście minut, klepiąc się nerwowo z każdym przebudzeniem w poszukiwaniu portfela z oszczędnościami i telefonu ze zdjęciami.
W ciągu tych pięciu dni zrealizowałem dwa plany w całości i dwa prawie w połowie. Pokonując prawie 600 km na rowerze, 13 km pieszo i niezliczony dystans prowadząc rower, zobaczyłem ułamek Bieszczad oraz odrobinę Słowacji. Jechałem tempem niedzielnego rowerzysty, ale była to w dużej mierze kwestia formy, bo ostatniego dnia już nie czułem ciężaru. Bawiłem się bardzo dobrze i chciałbym to możliwie szybko powtórzyć. Z utraconych rzeczy były to: woda, którą zostawiłem pod sklepem oraz rękawiczki, których momentu zgubienia po dziś dzień nie mogę sobie przypomnieć. Następnym razem wezmę dłuższy urlop, tylko dokąd by tu pojechać?

Na tej trasie przyda Ci się mapa dostępna w naszej aplikacji

Mapa Okolice Rzeszowa. Część południowa
Okolice Rzeszowa. Część południowa - mapa turystyczna w aplikacji Traseo

Mapa Rzeszowa przedstawia środkową część województwa podkarpackiego na południe od miasta. Zasięg mapy wyznaczają: Rzeszów na północy, Ropczyce i Krosno na zachodzie, Brzozów na południu, Przeworsk na wschodzie. Obszar mapy obejmuje Pogórze...

Mapa Beskid Niski
Beskid Niski - mapa turystyczna w aplikacji Traseo

Mapa turystyczna "Beskid Niski" zamyka się w granicach wyznaczonych przez Krynicę i Grybów na zachodzie, Szczawne i Komańczę na wschodzie, Gorlice na północy oraz Krynicę i część Słowacji na południu. Wydanie 14, 2017

Mapa Pogórze Przemyskie. Góry Sanocko-Turczańskie
Pogórze Przemyskie. Góry Sanocko-Turczańskie - mapa turystyczna w aplikacji Traseo

Północną i zachodnią granicę pogórza wyznacza rzeka San, na wschodzie granicę stanowi umownie granica z Ukrainą. Na południu Pogórza Przemyskiego znajdują się Góry Sanocko-Turczańskie.

brak wystarczającej ilości ocen

Skomentuj

Zaloguj się, aby komentować i oceniać trasy
Moja mapa 0