category-icon

TUR DE HELL 139km

139 km
8 h 46 min
267 m
234 m
SZAMOTUŁY, WRONKI, CZARNKÓW, RYCZYWÓŁ, ROGOŹNO
no photo

Route characteristics

2015-08-06
SZAMOTUŁY, WRONKI, CZARNKÓW, RYCZYWÓŁ, ROGOŹNO
category-icon
139 km
267 m
234 m
8 h 46 min
2.3/6
Jeśli czujesz, że gdzieś cię nosi, że coś cię w środku uwiera i sam nie wiesz czego chcesz, to znak, że zbierają się w tobie jakieś frustracje i należy szybko przeciwdziałać, zanim wyjdzie to z ciebie na zewnątrz ;) Najprostszym i sprawdzonym sposobem jest flaszka, ale pić w taki upał to średnia przyjemność no i żadna sztuka, o wiele trudniejszym sposobem jest zwalczanie frustracji na trzeźwo ;) i tu właśnie przydaje się rower. Tak więc w ten upalny, wakacyjny dzień około 7:30 rano, bez śniadania i bez kawy wsiadłem na rower i ruszyłem na zachód. Nie planowałem jeździć długo ze względu na upał, no, ale jak koń poniósł….! Na pierwszą myśl przyszły mi Szamotuły, a gdy już tam dotarłem to Pniewy, czy Wronki, czy Obrzycko? Pniewy za daleko, Obrzycko za blisko, a dawno nie byłem we Wronkach ;) No to naprzód… Jechało się świetnie, były to jeszcze godziny przedpołudniowe, więc słońce jeszcze nie drażniło. Na polach pełno kombajnów, traktorów i żniwiarzy, więc klimat był. We Wronkach odwiedziny Lidla, pierwsze śniadanie oraz telefon do żony, która pozdrowiła mnie serdecznie słowami: JESZCZE TAM CIĘ NIE BYŁO!!! No nic, kolejne napoje na drogę zapakowane no i dylemat czy już uciekać na Oborniki? W sumie czułem się dobrze, pedałuje powoli i kombinuję, aż tu patrzę, tablica: Czarnków 30. Szybka kalkulacja: na liczniku 52 + 30 to będzie 82, a z Czarnkowa ile może być do domu? Koło 50 chyba… Oj będzie ciężko, ale nie przekonam się jak nie spróbuję, więc ruszam do Czarnkowa, przy okazji mijając po raz drugi w tym roku Klempicz. Za Klempiczem dopadła mnie pierwsza zadyszka, która ciągnęła się aż do Czarnkowa, ale kawa na czarnkowskim rynku i pół godziny odpoczynku przy bryzie z fontanny trochę mnie wzmocniło. Jednak to ca dał mi odpoczynek, chwilę później zabrała góra na wylocie z Czarnkowa, MASAKRA!! Po pokonaniu tej cholernej góry szło już gładko, ale w tempie sporo wolniejszym. Wjeżdżając do Ryczywołu miałem na liczniku 102 przejechane kilometry. Po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć przebudowany rynek w Ryczywole, super! Od razu to miasteczko się inaczej prezentuje. Na trasie do Rogoźna zacząłem chwytać drugi kryzys, już nie pomagały żadne napoje izotniczne, czy owocowe i w samym Rogoźnie nastąpiło odcięcie jednej fazy!! Konkretnie mówiąc odcięło mi górę, czyli ten wrzód na szyi, który zaczął mnie mocno napierniczać, złapałem jakieś ostre przymulenie i spowolnienie reakcji do tego stopnia, że odnotowywałem wzrokiem dziury w chodniku czy drodze, ale nie byłem w stanie ich ominąć. Czas więc na kolejną przerwę, przy budce z lodami i nie tylko, na dworcu PKS gdzie na podniesienie cukru przyszedł z pomocą MAŁY AMERYKAŃSKI MIESZANY! Przy okazji poprosiłem Panią z budki, żeby zmoczyła mi czapeczkę w zimnej wodzie, co na parę chwil ulżyło mojemu rozgrzanemu sufitowi ;) Zostało ostatnie kilkanaście kilometrów do domu i mimo resztek sił nie pojechałem przez Boguniewo, tylko przez Studzieniec, by później przed Długą Gośliną skręcić w las, na mój ulubiony odcinek przez Rezerwat Buczyna. Odcinek leśny był dość przyjemny ze względu na to, że drzewa prawe w ogóle nie przepuszczały słońca i wydawało mi się, że już wszystko jest pod kontrolą, aż do momentu wyjazdu w Słomowie na otwarte słońce! To było jak pierdolnięcie młotkiem!!! Na odcinku 3 km do Pacholewa nastąpiło odcięcie drugiej fazy!! Nóg!! Jechałem już niemal po całej szerokości jezdni jakby mnie wiatr rzucał, choć prawie go dzisiaj nie było. W Pacholewie, 2 km od domu zmuszony byłem zrobić ostatnią przerwę, przy pomniku Powstańców Wielkopolskich, gdzie resztę wody wylałem sobie na głowę i za koszulkę. Zdjąłem też buty, bo nie miałem już czucia w palcach. Po kilku chwilach ruszyłem, by zmierzyć się z ostatnią cholerną górą na trasie i chociaż liczyłem się z tym, że chyba będę musiał ulec i zejść z roweru, to jednak zacisnąłem zęby i cedząc kącikami ust ku…. je…. góra, ja pie…, ku…. mać! Pokonałem ją i to nie na najniższych przełożeniach!

Tak oto zaliczyłem Tur de Hell, przy okazji pokonując swój rekord w długości trasy: 139 km.

Comments

You may find the map from our app useful on this route

Okolice Poznania. Część północna
TOURIST MAP IN THE TRASEO APP
Okolice Poznania. Część północna

Mapa Poznania to aktualizowane w terenie wydanie północnych okolic Poznania z zaznaczonymi szlakami pieszymi i rowerowymi. Obszar mapy obejmuje teren Parku Krajobrazowego Puszczy Zielonki oraz Park Krajobrazowy Promno.

Szlak Piastowski
TOURIST MAP IN THE TRASEO APP
Szlak Piastowski

Mapa turystyczna Szlaku Piastowskiego, który przebiega przez województwa: wielkopolskie i kujawsko-pomorskie. Mapa została zaktualizowana w terenie, zostały na niej uwzględnione wszelkie niezbędne informacje turystyczno-krajoznawcze oraz informacje praktyczne. Rok Wydania 2017

Ziemia Lubuska
TOURIST MAP IN THE TRASEO APP
Ziemia Lubuska

Mapa krajoznawcza województwa lubuskiego z wyszczególnionymi atrakcjami turystycznymi. Na mapie umieszczono grafiki atrakcji turystycznych.

Towns on the route