KRYM2012 - Dzień 9 i 10

Dodano 13 listopada 2012 przez plik GPX
KRYM2012 - Dzień 9 i 10
  • Opis
  • Mapa
  • Punkty

Kod trasy

15702
Pobierz trasę w aplikacji
Wpisz kod w wyszukiwarce

Informacje

  • Rodzaj aktywności: 4x4
  • Stopień trudności: Średni
  • Gwiazdki:  4.0
  • Dystans: 270 km
  • Czas trwania: 31 h 18 min
  • Średnia prędkość: 8,62 km/h
  • Przewyższenie: 1 219,65 m
  • Suma podejść: 4 653,2 m
  • Suma zejść: 4 960,16 m
  • Data: 2 czerwca 2012
  • Lokalizacja: Ukraina, crimea, Rozovyy
91825
DSC02156
91826
DSC02098
91827
DSC0220116
91828
DSC02180
91829
DSC02196
91830
DSC02213
91831
DSC02427
91832
DSC02492
91833
DSC02442
91834
DSC02273
91835
DSC02503
Więcej można przeczytać na naszej stronie klubowej:
http://www.sat4x4.pl/podroze/43-krym-2012/58-krym-2012.html

Sobota 2 czerwca 2012
Jak się okazuje, drogą którą obraliśmy za daleko nie dojedziemy. Od jakiegoś czasu zamknięto ją, gdyż przebiegała przez sam środek rezerwatu. Wracamy więc w stronę Auszty i kierujemy się na Jałtę, skąd krętą drogą na przełęcz pod AjPetri - najwyższy szczyt Krymu.
Teraz już wiem co to jest kręta droga, tylu zakrętów w tak krótkim czasie naprawdę dawno już nie przejechałem. Można było się nabawić choroby lokomocyjnej a nawigacja GPS po prostu zwariowała, poddała się i na koniec poinformowała nas „8 km prosto” Na szczycie oczywiście podziwiamy przepiękne widoki na Jałtę i zatrzymujemy się w tatarskiej knajpce, gdzie wypicie kawy nie było tak prostą sprawą.
Przede wszystkim trzeba zasiąść do stołu – niby prosta rzecz ale w momencie kiedy stół nie jest wyższy niż 50cm a człowiek musi się nogami w siadzie skrzyżnym wśliznąć…. zaczyna się robić wesoło. W knajpce zamówiliśmy po kawie (czarnej i gęstej jak smoła) i baklawie – cienkim cieście przeplatanym i nasączanym miodem…. Pyszności ! Jedziemy dalej – kierunek Bakczysaraj.
Po drodze jeszcze zatrzymujemy się na małą zakąskę o nazwie samsa (camca) – coś dziwnego przypominające pączkowy pieróg, nadziewane mięsem, cebulą i kapustą - sprzedawane przy drodze z wielkich kotłów parowych
Jesteśmy w Bakczysaraj – idziemy zwiedzać Pałac Chanów. Muzeum pełne różnych ciekawych przedmiotów z tamtej epoki i obrazujące jak się w tamtych czasach żyło. Jak się żyło w haremie…
Na parkingu przy pałacu rządzi młodzieżowa mafia parkingowa oferująca usługi ochrony samochodów – banknot 5 USD załatwia sprawę. Nasz dobytek na kółkach jest bezpieczny
Po zwiedzeniu pałacu i wszystkich możliwych do zobaczenia komnat idziemy coś zjeść i skorzystać i dostępu do wi-fi. Tatarska knajpka serwuje nam rosół z baraniny oraz manty – pierogi na parze z baranim mięsem. Oczywiście musimy tego skosztować !
Podczas posiłku ustalamy, iż dzisiaj musimy dojechać jak najbliżej Sewastopolu, tak aby następny dzień cały przeznaczyć na zwiedzanie miasta i ograniczyć czas poświęcony na dojazd. Ruszamy więc w kierunku Sewastopola a jakieś 18 km przed nim skręcamy w stronę morza. Bez problemu odnajduję wąską dróżkę pnącą się do góry – zgodnie ze wskazaniami GPS za tą górką powinno być już morze więc… nie ma co kombinować – jedziemy!
Dojeżdżamy do szczytu, przejeżdżamy obok jakieś pustej budki, wyjeżdżamy z lasku- o kur….kurcze! Mówię krótko do Dreda przez radio: chować aparaty i jak najszybciej zwiewamy stąd.
Według GPSu miało być morze i plaża a w rzeczywistości przed nami wyrósł … pas startowy i kilkanaście MIGów 29 kompletnie uzbrojonych i przygotowanych do działań w powietrzu. Oczywiście panie stwierdziły że takich atrakcji nie można pozostawić bez fotek i ukradkiem … na szczęście obyło się bez kontaktu z patrolem.
Grzegorz już na spokojnie przeanalizował papierową mapę i odnalazł mały dziki camp w okolicach wsi Orlivka. Jak tylko dojechaliśmy na plażę, nie musieliśmy długo szukać odpowiedniego miejsca na biwak. Jakaś ekipa od razu zaczęła do nas machać rękami i wskazywać miejsce obok nich.
Witamy się z Igorem, Ingą, Wiktorem i Wiktorią- ekipą nurków i poszukiwaczy skarbów z Rosji. Wymieniamy kilka zdań po rosyjsku i padamy spać… już po zachodzie

Niedziela 3 czerwca 2012 oczami Dreada
SEWASTOPOL.
Rano Igor tłumaczy żeby nie stawiać samochodów w Sewastopolu samopas bo to piękne miasto ale pełne cwaników. Obiecujemy wrócić. Nie opłaca nam się szukać innego noclegu.
W Sewastopolu parkujemy samochody w zamkniętej strefie tuż przy porcie wycieczkowym. Jeden z banknotów Narodowego Banku Ukrainy niknie w zeszycie pewnego ochroniarza i niby przypadkiem za sprawą czarów unosi się szlaban.
A potem co… atrakcje wiele atrakcji… hahaha… rejs statkiem wycieczkowym, oceanarium, delfinarium, lody (mmmm jakie pyszne), tatuaż z henny i kolczyki dla sąsiadki pilnującej naszych kotów.
Zmęczeni wracamy na camp. Ale dziś nie ma spania – Igor i Wiktor już na nas czekają. Na stole na którym są nawet kwiaty (a jesteśmy na plaży) lądują przeróżniste wiktuały i trunek. Siedzimy i gadamy o różnych sprawach ludzkich do późnych godzin. Dowiadujemy się, że ich obecność w tym miejscu nie jest przypadkowa. 150 metrów od brzegu na dnie, na głębokości ok. 6 metrów, leży wrak żaglowca angielskiego który został zatopiony w 1854 roku w czasie wojen Krymskich, a oni eksplorują go od kilku lat wyławiając różne drobiazgi.
Nieco rano bolał łeb…
brak wystarczającej ilości ocen

Skomentuj

Zaloguj się, aby komentować i oceniać trasy
Rowerem po Roztoczu
Moja mapa 0