Großglockner

Dodano 6 października 2018 przez Holux
Großglockner
  • Opis
  • Mapa
  • Punkty

Kod trasy

135113
Pobierz trasę w aplikacji
Wpisz kod w wyszukiwarce

Informacje

  • Rodzaj aktywności: Turystyka górska
  • Stopień trudności: Trudny
  • Gwiazdki:  5.0
  • Dystans: 17,8 km
  • Czas trwania: 25 h 10 min
  • Średnia prędkość: 0,71 km/h
  • Przewyższenie: 1 874 m
  • Suma podejść: 1 943 m
  • Suma zejść: 1 833 m
  • Data: 28 września 2018
  • Lokalizacja:
766419
W oddali Grossglockner
766420
IMG_20180927_165514
766421
IMG_20180927_165901
766422
DSC03986
766423
IMG_20180927_174232
766424
IMG_20180927_174237
766425
IMG_20180927_175226
766426
Stüdlhütte
766427
Poranny lodowiec Ködnitzkees
766428
IMG_20180928_072631
766429
Kleinglockner
766430
Erzherzog Johann Hütte
766431
IMG_20180928_082454
766432
IMG_20180928_084305
766433
IMG_20180928_092131
766434
Stüdlgrat
766435
IMG_20180928_095631
766436
Grossglockner - cel osiągnięty
766437
IMG_20180928_111457
766438
Glocknerscharte
766439
IMG_20180928_121325
766440
Popołudniowy lodowiec
Plan powstał 2 miesiące wcześniej, jednak dopiero teraz na Grossglocknerze pojawiło się długie okno pogodowe i rzeczywiście przez cały dzień nie było ani jednej chmurki.
Wystartowaliśmy z parkingu dzień wcześniej, aby przespać się w schronisku Stüdlhütte i zacząć zdobywanie na świeżo. Droga z parkingu do noclegu zajęła nam 2 godziny, a prowadzi przez malowniczą dolinę wzdłuż potoku.
Następnego dnia wystartowaliśmy o 5. Ze schroniska początkowo prowadzi letnia ścieżka trawersująca zbocze, która następnie wznosi na próg za którym naszym oczom ukazuje się lodowiec. Jest jeszcze ciemno ale na horyzoncie widać coraz jaśniejsze niebo. Zakładamy sprzęt, związujemy się liną i idziemy lodowcem. Jak się okazuje bardziej to można nazwać lodowczykiem. Z daleka widać kilka szczelin ale się do nich nie zbliżamy. Dopiero przy zejściu z lodowca z bliska możemy podziwiać większą jamę. Ściągamy sprzęt i dalej pniemy się skalnym grzbietem do schroniska Erzherzog Johann Hütte. Tam krótki odpoczynek. Za nim kawałek jeszcze idziemy bez raków, ale teren staje się coraz bardziej strony, więc w końcu zimowy sprzęt trzeba założyć. Podchodzimy całkiem stromym zboczem do skał, gdzie związujemy się lina. Raki i czekan do plecaków i czas na wspinaczkę. Początkowo podchodzimy łatwą ścianą gdzie w wielu miejscach jest błoto. W końcu docieramy na grań. Tam czasem trzeba użyć czterech łap. W asekuracji pomagają metalowe pręty. Po jakimś czasie docieramy do Kleinglockner skąd schodzimy dosyć stromo w dół na przełęcz między dwoma wierzchołkami. Za przełęczą najtrudniejsza część gdyż tu przez dłuższy czas wspinamy się na czterech kończynach. Ale po jakimś czasie teren się wypłaszcza a naszym oczom ukazuje się wierzchołek na którym stoi okazały krzyż. Pierwsze co to dojście do krzyża. Cel osiągnięty dach Austrii zdobyty. Teraz czas na fotki, jedzenie i podziwianie widoków. Zejście tą samą drogą.
Wejście na Grossglocknera to oczywiście świetna przygoda, jednak w każdej są minusy. Tu głównym są inni zdobywcy. Niestety ich kultura pozostawia wiele do życzenia. Pchanie się w niebezpiecznych momentach, niewłaściwe wyprzedzanie. Chyba to wynika z pospieszania przez przewodników, którzy chęcią zysku, wyprowadzają dwie grupy dziennie, zatem czas czas czas. Kolejny minus to lodowiec, który mnie rozczarował. Po prostu był zbyt mały - ocieplenie klimatu robi swoje.

Skomentuj

Zaloguj się, aby komentować i oceniać trasy
Rowerem po Roztoczu
Moja mapa 0