Ponownie spotkaliśmy się na przystanku kolejowym w Łoźnicy. Jednak tym razem, wędrowaliśmy na wschód od linii kolejowej. Hasłem wyprawy była zabudowa szachulcowa. Wędrowaliśmy po trzech gminach; Przybiernów, Stepnica, Goleniów.
Ruszyliśmy, do pierwszego punktu na trasie wędrówki - szachulcowego kościoła w Dzisnej. XVI wiek i tak dobrze zachowany i w konstrukcji i w wyposażeniu. Istna perełka. Zaliczyliśmy jeszcze lapidarium na terenie dawnego cmentarza wiejskiego i ruszyliśmy do Babigoszczy. Tutaj znowu szachulcowy/ryglowy młyn wodny. Niestety obecnie bez pomysłu zagospodarowania i na sprzedaż. Po krótkiej kawie i hit-dogu na Orlenie, powędrowaliśmy do Widzieńska. Kolejnej starej wsi na szlaku. Tutaj zapoznaliśmy się z jej historią i obiektami; szachulcowy zespół nadleśnictwa, historyczna zabudowa wsi z szachulcowym gospodarstwem i dawną szkołą, XIX wieczne nadleśnictw, stary cmentarz wiejski i ruiny młyna. Oczywiście dłuższy odpoczynek nad malowniczą Gowienicą.
W Widzieńska ruszyliśmy do Wierzchosława, zahaczając o dawną leśniczówkę Wächtershöhe (Borowice), tutaj niestety podłączyła się do nas młoda sunia leśniczego, która powędrowała z nami do Wierzchosława. To typowa XVIII wieczna wieś, która powstała w wyniku kolonizacji fryderycjańskiej. Oprócz neogotyckiego kościoła z 1907 roku, zachowało się tu sporo historycznej zabudowy, która zachowała się nawet od drugiej połowy XIX wieku. Wędrując ulicami, można było poczuć atmosferę XIX wieku. Ceglane i ryglowa budynki, gospodarstwa z niewielkimi ogródkami od frontu. Byliśmy zafascynowani. Zastanawialiśmy się co zrobić z sunią leśniczego. Nie pomagały żadne krzyki … . Na szczęście p wielu trudach, udało się nam skontaktować z leśniczym Widzieńska, który odebrał od nas psa - zresztą sympatyczny leśnik.
Ruszyliśmy dalej, przez tereny dawnej odkrywki piasku i gliny. Pozostały po niej małe wyrobiska i jeziorko. A przy nich popadające w ruinę gospodarstwo. Nawet to co zostało po budynku mieszkalnym, pokazywało że byłą to zacna budowla. Obok, ładne cisy i około 180 letni dąb szypułkowy. Starą drogą dotarliśmy do Miękowa.
Pomimo że powstało już w XIII wieku, nie ma żadnego śladu z tego okresu. Najstarszą budowlą jest kolejny cel naszej wyprawy - szachulcowy kościół z 1782 roku. Otacza go imponujący starodrzew dawnego cmentarza. W starej rozszczepionej lipie, w jej środku umieszczona jest figura Najświętszego Serca Jezusowego. Pełni funkcję przydrożnej kapliczki. Nie widziałem jeszcze takiej kapliczki, chociaż wiele przede mną. Miękowo, tó również sporo historycznej zabudowy od drugiej połowy XIX, do lat 20-tych XX wieku. Sporo ceglanych i kilka ryglowych budynków. Niestety sporo współcześnie przebudowanych w tym na przykład; budynek sklepu kolonialnego, poczty i gospody. Kiedyś malownicze, dzisiaj nikt by nie powiedział że to zabytki. Ale oglądają inne nie zawiedziemy się. Jeden z budynków, na przeciw dawnej gospody, naprawdę ładnie odnowiono i chwała jego właścicielom.
Stad już krótka droga do przystanku kolejowego w Białuniu. Po drodze opowiedziałem jeszcze historię o dawnej jednostce wojskowej - 23 Wojskowym Składzie MPS (JW 3187), zarówno we wsi jak i w pobliskim lesie. I tak zakończyliśmy wyprawę i pociągiem udaliśmy się do domków.
Zaliczyliśmy około 25km, zaś wspólnie zemną wędrowało 6 Piechurów. Dziękuję za miło spędzony czas i Wesołych Świąt oraz baaaaaaardzo mokrego Lanego Poniedziałku.