category-icon

Trzy rzeki na jednym spływie - Grabia, Widawka, Warta

72 km
29 h 56 min
314 m
364 m
Łask
Polecamy

Route characteristics

2017-04-29
Łask
category-icon
72 km
314 m
364 m
29 h 56 min
6/6
Na Grabię ostrzyłem sobie zęby od dłuższego czasu, chciałem płynąć w zeszłym roku ale poziom wody był ponoć zbyt niski... ale co się nie odwlecze to nie uciecze - na początek majówki sunąłem kajakiem przez bardzo mocno wezbrane (stan ostrzegawczy podchodzący pod alarmowy) wody Grabi. towarzyszył mi Marek - nie musiałem go długo namawiać do spływu, ma nosa i wie co dobre. nie wahał się przejechać ponad 150 km. rzeka zrobiła na nim bardzo pozytywne wrażenie, zresztą link do jego relacji wrzucą poniżej... zaczęliśmy w Kuźnicy tuż przed mostem drogi nr 473 - ledwo pod nim przepłynęliśmy - tak wysoki stan. za mostem - wody też od groma, rozlewiska, zalane łąki... płynęliśmy wśród koron drzew. momentami gubiliśmy główny nurt i błądziliśmy po rozlewiskach, jednak po małych komplikacjach udało się trafić na właściwą ścieżkę. wysoki stan wody miał też swoje plusy - minimalna liczba zwałek - wszystko dało się opłynąć dzięki czemu mięliśmy bardzo dobre tempo. rzeka stała się węższa za pierwszym młynie - tzw: "dwa młyny" - bardzo przyjemne drewniane, odrestarowane budowle, przy nich stromy kamienisty próg - raczej przenoska, próbowałem go pzrepłynąć ale zatrzymałem się na kamieniu, szczęliwe bez kabiny. odpuściłem i przenieśliśmy z Markiem kajaki - liczyliśmy że uda się zjeść jakiegoś pstrąga bo przy młynie funkcjonuje smażalnia ale pojawiliśmy się za wcześnie - była jeszcze zamknięta przed sezonem. dodatkowo zostaliśmy rzekomo pomówieni o uszkodzenie paprotki przez prawodpodobnie właściciela młynu, łaskawie zgodził się żeby zwodować kajaki na jego terenie chociaż mocno próbował wyperswadować nam żeby wodować kilkadziesiąt metrów dalej... była lekka spina z Markiem ale po wymianie zdań panowie powiedzieli sobie co mięli do powiedzenia i popłynęliśmy dalej... wracając do rzeki - wróciła ona do koryta, zaczęła płynąć wśród lasów i pojawiły się ciekawe meandry... krajobraz zrobił się leśny, po jakimś czasie mijamy ogromny wiadukt drogowy drogi S8. dalej młyn i przenoska - czarny punkt na wodzie, z lewej strony bardzo niebezpieczny jaz. następnie w dalszym ciągu towarzyszy nam las, wpływamy do Kolumny a później do Łasku - pomiędzy jeszcze młyn, przenoska i smażalnia wstrąga - rybka za 18 zł, wędzona, przezmaczna, dodatkowo gospodyni uraczyła nas drożdżowcem własnego wypieku - polecam miejsce. niestety poza dobrym jedzeniem spotkała nas tutaj daleka - jakieś 300 - 400 metrów - przenoska, obok mijaliśmy hotel zrobiony na klimat staropolski "chata prababci" kryta strzechą. wygląda ładnie, kosztuje niemało. Grabia na wysokości Łasku jak i trochę za nim staje się nieciekawa - ale to jedyny taki odcinek, nie jest on zbyt długi, parę kilometrów po czym wracamy na ogromne mokradła, królestwo bobrów i ptactwa wodnego - kaczki, czaple, bociany i ornitolog jeden wie co jeszcze... rzeka kręci wśród czcin, super klimat... mokradła są ogromne, rzeka wylewa, można "ścinać" zakola... czasami nie wiadomo gdzie płynąć... jakoś sobie radzimy w tym labiryncie. na samym środku mokradeł nagle usłyszałem ludzkie głosy... wesołe, coś jakby imprezka, zaczęło mnie to zastanawiać... skąd tutaj ktoś miały się wziąć? odpowiedź przyszła niebawem - za łukiem rzeki trafiliśmy na trzech kajakarzy - panowie z Wrocławia i Opola, jeden z nich świeżo zaliczył kabinę i właśnie się ogarniał. popłynęliśmy z nimi chwilę, krótka pogawędka po czym napotkani towarzysze popłynęli wpław przez rozlewiska do widocznego w oddali lasu rozbić obozowisko... dochodziła już 17, pękło 30 kilometrów na rzece - przenosek niby mało ale wylana rzeka szalała tworząc liczne wiry co utrudniało kierowanie kajaka i dodatkowo męczyła... zaczęliśmy dozglądać się za miejscem na nocleg jednak początkowo nie było zupełnie nic - cały czas rozlewiska. dopiero na wysokości wsi Bilew kładka zmusiła nas do wyjścia na ląd i przy tej okazji trafiliśmy na ciekawe miejsce do spania na przeciwnym brzegu co wioska... pogoda początkowo była pochmurna, później przedarło się słońce ale na koniec dnia zachmurzyło się i zaczęło padać - raz mocniej, raz słabiej. ja zamiast od razu rozkłądać namiot wziąłem się za rozpalanie ogniska - co przypłaciłem rozkładaniem nomiotu na wariata - mało tego namiot pożyczony, nigdy wcześniej go nie rozkłądałem, niby pytałem kumpla jak, opisał w miarę dokładnie ale weź to teraz powtórz jak tu pada na łeb... z bardzo dużą pomocą Marka udało mi się go jakoś pokracznie rozbić - w środku było mokro ale grunt że więcej już się nie lało - ogarnąłem to jakoś gąbką, nadmuchałem materac i jakoś udało się przeżyć noc chociaż lekko nie było - temperatura koło zera, zmarzłem niemiłosiernie mimo materacu, śpiworu, grubej bluzy, drugiej bluzki, koszulki, spodni + kalesonów i podwójnych skarpet... nad ranem na namitach i kajakach był lód. przez noc w okolicy buszowały bobry



a tutaj wideo

https://www.youtube.com/watch?v=OL5wJNztVN0&index=1&list=PLwRYiTWxVHfRVglPcyU0_R_qB6fdqzZPO&t

Comments

You may find the map from our app useful on this route

Województwo Łódzkie
TOURIST MAP IN THE TRASEO APP
Województwo Łódzkie

Mapa województwa łódzkiego, na której zaznaczono miejscowości, drogi, tereny leśne, parki krajobrazowe, zabytki, kościoły, zabytki, ośrodki aktywności konnej i wodnej oraz główne szlaki rowerowe. Kolorem żółtym wyróżniono miejsca i miejscowości warte odwiedzenia.

Towns on the route