Rowerem z Palmanovy do Grado ????♀️???????? Z Palmanovy ruszyliśmy rowerami w kierunku Grado – nadmorskiego kurortu, który sami Włosi nazywają „wyspą słońca” i jedną z najważniejszych plaż regionu. Choć kilkanaście kilometrów dalej znajdują się tak znane nad Adriatykiem miejscowości jak Lido di Jesolo, Caorle, Bibione czy Lignano, to właśnie Grado uważane jest za najbardziej prestiżowy i luksusowy kurort północnych Włoch. Do Grado w większości prowadziła wygodna ścieżka rowerowa. Po drodze zatrzymaliśmy się w Akwilei (Aquileia), gdzie zwiedziliśmy pozostałości starożytnego portu oraz Forum Romanum. Forum, pochodzące z I wieku n.e., było niegdyś sercem politycznego, administracyjnego i społecznego życia miasta. Wybrukowany wapieniem plac otaczały z trzech stron budynki i arkada, w której znajdowały się sklepy. To właśnie tutaj mieścił się również sąd, a przez forum prowadziła jedna z głównych brukowanych dróg miejskich. Dziś spacer wśród tych pozostałości pozwala wyobrazić sobie, jak tętniło życiem starożytne miasto. Po dotarciu do Grado udaliśmy się w stronę starego portu, który w praktyce jest dziś jachtową przystanią. Z czterech stron otaczają go kamieniczki, a do portu prowadzi kanał przypominający te znane z Wenecji. To bez wątpienia jedna z najbardziej charakterystycznych części miasta. Samo Grado jednak nie do końca nas urzekło. Zastaliśmy duży, dość zatłoczony kurort, w którym każdy gdzieś się spieszy. Plaże wydały nam się niewielkie, a podobnie jak w wielu włoskich nadmorskich miejscowościach, większość z nich jest płatna. W drodze powrotnej mogliśmy za to podziwiać zupełnie inny, mniej turystyczny obraz północnych Włoch. Mijaliśmy rozległe plantacje orzechów laskowych, pola pełne prosa oraz uprawy soi. Cała trasa była ciekawym połączeniem historii, włoskiego wybrzeża i spokojnej jazdy przez rolnicze tereny Friuli-Wenecji Julijskiej.