Formalnie trzeci dzień pobytu w Hiszpanii. Zdobyliśmy główny cel wyjazdu czyli najwyższy wapienny szczyt Europy Monte Perdido. Podejście dość męczące pomimo noclegu w schronisku Goriz bo i tak trzeba pokonać około 1200 metrów podejścia w w tym w końcowej części w bardzo nieprzyjemnym rozsypującym się i stromym żlebie opadającym spod wierzchołka. Kilka trudniejszych technicznie odcinków ale nic specjalnie trudnego. Niestety wejście i zejście tą samą drogą ale za to widoki rewelacyjne, góry po horyzont. Widać oczywiście zarówno część hiszpańską jak i francuską i nic poza górami. Góry są wspaniałe ale jednak stwierdzam wraz z żóną że Tatry są ładniejsze. Szlak generalnie nie jest oznaczony. Jest jedynie szlakowskaz przy schronisku a potem tylko kopczyki. Dobrze mieć ślad trasy wgrany w telefon a ponadto przynajmiej przy super pogodzie jaka się nam trafiła cały czas widzieliśmy kogoś idacego przed nami.