Ryn Kętrzyn Wilczy Szaniec

Dodano 21 marca 2011 przez plik GPX
  • Opis
  • Mapa

Kod trasy

2504
Pobierz trasę w aplikacji
Wpisz kod w wyszukiwarce

Informacje

  • Rodzaj aktywności: Turystyka górska
  • Stopień trudności: Łatwy
  • Gwiazdki:  1.4
  • Dystans: 0 m
  • Data: 21 lipca 2010
  • Lokalizacja: Polska
Ruszyliśmy z miejscowości Bogacko nad jeziorem Dejguny i jechaliśmy przez Sterławki Wielki w kierunku Rynu. Na początek trochę utwardzonego piachu, później jechaliśmy ulicą średnio ruchliwą. Wjechaliśmy do Rynu na rondo i rozejrzawszy się podjechaliśmy na górkę pod zamek. Okazało się, że zamek został zaadoptowany na elegancki hotel i nowocześnie odnowiony. Po bokach pozostały jednak zamkowe pozostałości w postaci czerwonych cegieł. Na dziedzińcu stylizowana zbrojownia oraz bar i powiewające flagi z herbami. Chwila na kilka fotografii oraz małe zakupy w sklepikach. Teraz powrót przez rondo i tym razem inny kierunek na rondzie. Na wzgórzu dojrzeliśmy stary XIX wieczny wiatrak. Dostęp do niego był ograniczony, więc pozostał nam tylko zoom w aparatach. Dość mało ruchliwym asfaltem ruszyliśmy w kierunku miejscowości Nakomiady. Po drodze postoje na małe co nie co. W Nakomiadach mieliśmy zobaczyć zabytkowy pałacyk. Niefortunnie akurat był remont i istniała jedynie ewentualność zobaczenia z zewnątrz za opłatą. Nikt z nas nie zdecydował się na wejście i ruszyliśmy dalej w kierunku Kętrzyna. Wjechaliśmy do miasta i dostrzegliśmy dość okazale wyglądającą wieżyczkę. Podjechawszy bliżej okazało się że to nie zamek tylko zabytkowy kościół. Zamek trochę mniej imponujących rozmiarów był nieopodal. Przed zamkiem można było za symboliczną opłatą wybić sobie monetę z wizerunkiem zamku. Dziedziniec zamkowy wyglądał dość interesująco. Niektórzy skorzystali z opcji odwiedzenia galerii ale chyba po minach wychodzących było widać brak jakiejś wielkiej euforii. Godzina była już popołudniowa więc pora obiadowa. Znaleźliśmy blisko centrum jakiś lokal z parasolkami na zewnątrz. Jedzenie było dobre, ja przynajmniej dobrze się najadłem. Jako że byliśmy w większym mieście postanowiliśmy odwiedzić sklepy rowerowe - niektórzy potrzebowali rękawiczki rowerowe, innym przydałyby się lampki. Postój także przy spożywczym i lekkie zakupy na wieczór. Powrót staraliśmy się wybrać najkrótszą drogą a zarazem niezbyt ruchliwą. Okazało się, że po trasie spotkaliśmy wiele samochodów z zachodnimi rejestracjami a to za sprawą będącego na trasie Wilczego Szańca. Zapłaciliśmy za bilet wstępu do kwatery Hitlera jak i za parking rowerowy, który był wątpliwej jakości i niestrzeżony. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na przewodnika , który kosztował 40zł od grupy. Okazało się później że było warto. Zostaliśmy zbombardowani mnóstwem informacji i ciekawostek głównie z czasu sławetnego nieudanego zamachu na Hitlera. Dostaliśmy informację o ruinach poszczególnych budynków , co się w nich znajdowało oraz poboczne historie z nimi związane. Po drodze nie zabrakło czasu na fotki. Do naszej grupy dołączyło jeszcze kilka osób słuchających przewodnika PTTK. Po tak obfitej dawce informacji zasiedliśmy na swoje siodełka i skierowaliśmy w drogę powrotną. Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę przy słomianych walcowatych belach, na które wchodząc robiliśmy fotki przy zachodzącym słońcu.
brak wystarczającej ilości ocen

Skomentuj

Zaloguj się, aby komentować i oceniać trasy
Rowerem po Roztoczu
Moja mapa 0