Bajkowe WIR

Dodano 21 października 2018 przez plik GPX
Bajkowe WIR
  • Opis
  • Mapa
  • Punkty

Kod trasy

136207
Pobierz trasę w aplikacji
Wpisz kod w wyszukiwarce

Informacje

  • Rodzaj aktywności: Piesza wycieczka
  • Stopień trudności: Łatwy
  • Gwiazdki:  3.2
  • Dystans: 400 m
  • Data: 8 października 2018
  • Lokalizacja: Pyrzyce
772707
1 Rez. "Wylewy", Jez. Jasne
Rezerwat przyrody Jezioro Jasne jest położony na terenie powiatu myśliborskiego (gmina Myślibórz) i pyrzyckiego (gmina Lipiany), w odległości 6,5 km na północny zachód od Lipian, 1 km na północny wschód od Derczewa i ok. 1,5 km na zachód od drogi ekspresowej S3. Rezerwat sąsiaduje z polami uprawnymi, nieużytkami oraz terenami zadrzewionymi. Rezerwat o charakterze florystycznym został utworzony 10 marca 1973 r. i zajmuje obszar 14,79 ha. Celem rezerwatu jest ochrona i utrzymanie stanowisk najmniejszej rośliny naczyniowej, wolfii bezkorzeniowej oraz innych, rzadkich gatunków roślin wodnych. Na terenie chronionym spotkać można również zwierzęta, takie jak zimorodek, traszka grzebieniasta, wydra, norka amerykańska, bocian biały lub błotniak stawowy. Infrastruktura turystyczna rezerwatu praktycznie nie istnieje, należy zatem pamiętać, że po terenie rezerwatu można się poruszać jedynie po wyznaczonych szlakach lub za zgodą Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody.
772708
10 ulica Bogusława X
Bogusław urodził się 28 maja 1454 roku. O jego młodości, narosło wiele legend, na przykład opowiadano, że Bogusława wychowywał prosty chłop z Łącka – Hans Lange. Ale prawdopodobnie latach 1466–1468 przebywał na Wawelu, gdzie pobierał nauki u Jana Długosza. Po zmarłym w 1474 r. ojcu Eryku II przejął trud rządzenia, został księciem szczecińskim, Bogusławem X. Król Kazimierz Jagiellończyk w 1476 pasował młodego księcia na rycerza. Książę rządził mądrze i skutecznie, zjednoczył księstwo szczecińskie, słupskie, rugijskie i wołogoskie, stając się władcą Księstwa Pomorskiego ze stolicą w Szczecinie. Uporządkował finanse, ożywił handel, zlikwidował rozbój na drogach. Uczynił Szczecin stolicą księstwa i siedzibą instytucji państwowych, skupiając centralne urzędy przy dworze książęcym oraz tworząc książęcą mennicę. Zainicjował przebudowę wszystkich książęcych zamków. Potomni nazwali go Bogusław X Wielki. W 1491 r. ożenił się z królewną Anną Jagiellonką, córką króla Kazimierza Jagiellończyka.
772709
11 Bohaterstwo Sebastiana
Żoną była dobrą i gospodarną. Na podwórzu chmary kur, kaczek i gęsi. Chlew pełen świń, w oborze krowy i cielęta. Pracowici oboje, Łukasz i Anusia i cieszyli się urodzajem. Dochowali się trzech synów i córki. Dwaj poszli do szkół a córka za mąż. Najmłodszego Sebastiana uczył Łukasz na gospodarza. Raz przysiadł Łukasz na progu i rozmyślał. Wtem niebo pojaśniało dziwnym brzaskiem, czerwonym, migotliwym. Wyszedł na drogę i zrozumiał. To pożar u Mietlików na końcu wsi, ogarniał już cały dom. Obudził syna i pobiegli. Sebastian wskoczył zaczął wynosić dzieci. Wnet też nadbiegli sąsiedzi. Sebastian znów wskoczył w płomienie po starą gospodynię, co nie wstawała z łóżka. Porwał ją na ręce i potykając na schodach niósł na powietrze. Staruszkę chwyciły pomocne ręce, ale na Sebastiana spadły płonące belki. Wyciągnięto go, żył jeszcze poparzony. Stracił przytomność, a porannym świtem odszedł w zaświaty. Tłumy przybyły na pogrzeb, także z innych wsi, bo rozeszła się wieść o bohaterstwie chłopca. Wszyscy płakali, sławiąc jego odwagę. Na grobie posadzono drzewko, by zaznaczyć miejsce spoczynku syna Łukasza. W Starym Czarnowie obok kościoła rośnie teraz dąb.
772710
12 Zakopany Skarb
Czy to Stare Czarnowo?
Dzień Zaduszny, ledwie co na cmentarzu widać, licho pogasiło znicze.
Kto kątem pomyka, chowa za pnie drzew, za krzyże na mogiłach? Jaszka, syn wdowy po piekarzu, drań co nigdy nie pracował, moczymorda. Jedno się liczyło, napić z kompanami takimi jak on sam. Nigdy pieniędzy nie miał. Starej matce ostatni grosz renty zabierał, jeśli nie zdążyła schować. Takie było całe jego życie. Jaszka coraz więcej potrzebował, napożyczał. A trzeba było oddawać, bo wierzyciele nie żartowali, na początek tylko postraszyli, potem żądali więcej i to z odsetkami. Taka naszła go myśl, że upilnował, kiedy rodzina sklepikarza poszła świeczki zapalić, wtedy on sklep obrabował, cały utarg. Uciekł zaraz stamtąd i poczekał, kiedy wszyscy wracali do domów, cmentarz opustoszał. Wyszukał grób opuszczony, schował kradzione, dla pamięci posadził drzewko. Trochę tylko pieniędzy zostawił, nakupił trunków, sprosił kompanów i zapił się na wieki wieków. Skarb pozostał, ale kto wie, które to drzewo?
772711
2 Sanktuarium Brzesko
Unikatowe drewniane pseudosklepienie, tworzące iluzję podziału na dwie nawy, po pięć przęseł każda, wykonał w 1697 r. Michał Pahl, samorodny talent, z zawodu pomocnik młynarski. Żebra sklepienia wspierają się na wiszących wspornikach ozdobionych liśćmi akantu i szyszkami. W kolorowych łukach unoszą się na niebieskim tle postacie aniołów z instrumentami muzycznymi i gałązkami palm. Choć protestant, jednak harmonijnie pogodził na stropie dwa tematy. Temat maryjny umieścił nad ołtarzem wokół figury Madonny, natomiast temat chrystologiczny w centrum kościoła. Połączenie tych dwóch tematów jest charakterystyczne dla obrządku rzymskokatolickiego. Taką drogę dla każdego katolika, streszcza na wyremontowanym fragmencie nad chórem jeden z aniołów z szarfą: "Przez Maryję do Jezusa". Jest to jedyny napis w języku polskim na malowidle stropu. Na ścianie godło z autoportretem i inskrypcją: "Michał Pahl, uczeń młynarski ozdobił ten kościół robotą ciesielską, stolarską i rzeźbiarską w roku 1697"
772712
3 Baszta Pijacka
Cytat z książki XVIwiecznego pamiętnikarza Pierre Brantome, „Żywoty pań swawolnych”.
Jego zapisy stanowią cenny dokument tamtej epoki:
" ... [dworacy - przyp. mój] ...nie wiedząc, co z czasem począć, poszli iednego dnia pozierać, iako panny szczaią, rozumie się, oni ukryci na dole, a one na górze. Była iedna, która szczała tuż przy ziemi: nie chcę iey nazwać; owo, iako że podłoga była z desek, otóż ta panna miała wisiory tak długie, iż przechodziły przez szparę desek tak dużo, iż ie pokazała na długość palica; tak iż pan Randan, trefunkiem maiąc laskę, którą wziął od pachołka, a która była z kolcem, przebił misternie iey wisiory y przyszył ie tak do deski, iż panna czuiąc ukłucie poderwała się tak nagle y rączo, że podarła ie sobie ze wszytkim, y z dwóch części, które miała, uczyniła cztyry; y owe rzeczone wisiory przecięły się kształtem rakowey brody; z czego wszelako ta panna nie miała się dobrze, a zaś pani iey barzo w gniew popadła. Pan Randan y kompania opowiedzieli to królowi Hendrykowi, który był dobry kompan: owo uśmiał się do syta y załagodził wszytko naprzeciw królowey, nic iey nie ubarwiaiąc...".
772713
4 Tężnie
Pyrzyckie minitężnie wzorowane na tężni z Inowrocławia, choć mini, mają równe walory. Drewniane budowle służą do zwiększenia stężenia soli w solance. Słoną wodę podaje się od góry na ułożone gałązki tarniny. Solanka spływa po nich kroplami, odparowuje woda. Coraz bardziej stężone kapią, rozbryzgują się na mgiełkę, a każdy kto tutaj się zatrzyma, może wdychać naturalny leczniczy skarb. Reszta spada do korytka, skąd jest zawracana pod daszek, do kolejnego spływania. Solanka jest naturalnym bogactwem Pyrzyc, odkrytym podczas wierceń na głębokość 1630 metrów. Badanie potwierdziły jej lecznicze właściwości. Ma ona w swoim składzie jony jodu, bromu, boru, manganu, żelaza, sodu i innych mikroelementów. Obszar między minitężniami wypełnia aerozol, wdychają go zwykli przechodnie i kuracjusze, także przez skórę. Przebywanie w tym otoczeniu wspomaga leczenie górnych dróg oddechowych, zatok, rozedmy, nadciśnienia, nerwic, alergii i ogólnego wyczerpania.
„Przyroda jest dobry lekarzem…” (Hipokrates)
772714
5 Gliniec
W 1823 znajdowała się tu prywatna szkółka drzew rodzimych, a w 1870 roku przejęło ją nadleśnictwo państwowe. Pod koniec XIX wieku z inicjatywy nadleśniczego Carla Ludwiga Gene na obrzeżach szkółki posadzono kilkadziesiąt drzew obcego pochodzenia dla ozdoby, urozmaicenia i celów badawczych . Obecnie gospodarzem ogrodu jest Nadleśnictwo Gryfino. Na powierzchni 3,80 ha rośnie łącznie 230 gatunków drzew i krzewów z różnych stron świata. Stoi tu obumarły okaz mamutowca olbrzymiego, największy w Polsce (40 m wysokości i 142 cm średnicy). Rosną: jodła olbrzymia, jodła szlachetna i orzesznik pięciolistkowy. Rosną kasztany jadalne, platany, choina kanadyjska, cyprysik groszkowy, cyprysik błotny, największy w Polsce okaz cyprysika żywotnikowatego, 24 gatunki klonów, 10 gatunków magnolii, 5 gatunków stewarcji i liczne gatunki ostrokrzewów. Osobliwością ogrodu jest nastoletni okaz kielichowca chińskiego, najstarszy w Europie. Gatunku ten znany na świecie dopiero od 1963 roku, odkryto w Chinach.
772715
6 Piękna gotycka rozeta
Przed stuleciami posądzono murarza o zbrodnię zabójstwa. Choć brakło dowodów, przez podejrzenia skazano go na śmierć. Nim przybędzie kat, trzymali go w celi w całkowitej ciemności. Długie dni w rozpaczy bezmyślnie kreślił linie w prochu na posadzce niesprzątanej celi. Figury znaczyły upływające przebudzenia, kiedy przynoszono mu skąpe jedzenie, suchy chleb i wodę w blaszanym dzbanie. Po godzinach zasypiał, potem nie wiedzieć z jakiej przyczyny budził się. Dzielił krąg na dwoje, potem każdą z połówek, więc na czworo. Dzielił dalej, na osiem i szesnaście, jak kawałki kołacza (Kołbacza). Palce przez długie tygodnie wolne od ciężkich prac murarskich stały się nad podziw delikatne. W mroku z łatwością wyczuwał linie w prochu. Kiedy wreszcie przybyli z pochodniami i katem, co miał go powiesić, ujrzeli na ziemi przecudną rozetę. Olśnieni cudem orzekli: -To dobry człowiek, jak mógłby zły zabójca nakreślić tak piękne wzory. Uwolnili go, a prześliczna rozeta trafiła na szczyt kościoła.
772716
7 Zgniły Grzyb
Podobno w jeziorze spoczywają dwa kościelne dzwony, których dźwięk można jeszcze o szczególnej porze usłyszeć i dziś. A było to tak, że francuski cesarz Napoleon najechał Prusy na początku XIX wieku. Żołnierze napoleońscy co i raz pakowali na wozy łupy wojenne i ruszali ze skarbami do dalekiej Francji. A droga daleka, to szukali skrótów. Tak było i tym razem, kiedy wieźli na wozie dwa przepiękne kościelne dzwony. Była zima, rzeki i jeziora pokryte były grubą warstwą lodu. Kiedy dotarli nad jezioro Gnuśny Gryf, zjechali z drogi na taflę lodu myśląc, że sposobem skrócą sobie drogę. Ale Gnuśny Gryf ma na dnie wiele ciepłych źródeł i gdy tylko Francuzi na takie miejsce trafili, cały transport z końmi, wozem i dzwonami pogrążył się w jeziorze. Od tej pory dwa kościelne dzwony spoczywają na dnie jeziora. Dzisiaj nazywa się ono Zgniły Grzyb. Komu zdarzy się w samo południe w dzień świętego Jana płynąć łódką po jeziorze, ten może usłyszeć w toni wodnej piękny dźwięk dwóch kościelnych dzwonów.
772717
8 Swochowo
Pierwszy raz o Swochowie pisano w 1325 roku. Właścicielami byli von Swochowowie. W 1433 roku majątek należał do rycerza Mikołaja z Nowego Chrapowa. Od 1468 roku posiadłość należała do Henryka Czarnego, z pomorskiego rodu von Borcków. W 1628 roku posiadłość Swochowo obejmowała 72 łany chłopskie, 13 łanów komorniczych, karczmę, kuźnię, owczarnię, pastuszarnię oraz piekarnię. Później majątek trafiał do innych rodów pomorskich. Między innymi do Dossowów, Schulenburgów, Puttkamerów i Goltzów, a od 1853 roku do Haberlandów. Wraz z gorzelnią i sąsiednim folwarkiem w Sobiemyślu było 6661 morgów ziemi. Do chłopów należało 1930 morgów ziemi, a rejestr z 1856 roku wymienia 2 chłopów małorolnych, 4 kmieci, 1 wielkiego kmiecia, 7 komorników, plebanię, kościół, szkołę, wiatrak, kuźnię i karczmę. W 1868 roku w majątku szlacheckim było 6 budynków mieszkalnych, 2 przemysłowe, 26 gospodarskich, 162 mieszkańców, a we wsi 43 budynki mieszkalne, 2 przemysłowe 39 gospodarskich i 360 mieszkańców. Ostatnim właścicielem był Jost z tych Papenów, co i Franz von Papen, minister u Hitlera.
772718
9 Babin i Parsów
Nad niewielkim jeziorem Babińskim pomieściły się od północnego wschodu Babin, od południowego zachodu Parsów. Część Parsowa należała do rycerza Jakuba de Staffelde, ale w 1255 roku Barnim I nadał całość cystersom. Jakub przedstawiał wtedy swą krzywdę i zgłaszał roszczenia, za co został obłożony klątwą biskupią. Dopiero w postępowaniu procesowym Barnim I oddalił ostatecznie roszczenia Jakuba, ale za to cystersi musieli wypłacić rycerzowi 223 grzywny srebra. Od tamtego czasu cystersi rozwijali się i bogacili, zbudowali wielkie gospodarstwo – grangię. Parsów zmieniał nazwę, ostatnia Wartenberg od pozostałości wielkiego i wysokiego słowiańskiego grodu nad jeziorem, gdzie góra była wartownią. Gród wznieśli Słowianie jeszcze w IX wieku, ale już wcześniej mieszkali tutaj ludzie różnych kultur. Pozostały po nich narzędzia z kamienia, później z brązu i wreszcie z żelaza, i dwa grodziska. Jedno z południowo-zachodniej strony jeziora, drugie z południowo-wschodniej, obydwa czytelne w terenie.
772719
19 Kościół św. Marii Magdaleny
Kościół neogotycki, zbudowany w 1889 r. Wyposażenie jest znacznie wcześniejsze. Polichromowany ołtarz zawiera około setki figur, rzeźbionych w drewnie, podobnie bogatym dziełem jest ambona. Ołtarz doznał wielu uszczerbków, ale w roku 2010 przywrócono mu dawną świetność dzięki zabiegom konserwatorskim. Z cmentarza do przedsionka kościoła przeniesiono unikatową płytę nagrobną, zapewne jedyną taką w Polsce. Płyta pochodzi z grobu błazna książęcego, Klausa Hinze, który trzyma pewnie błazeńskie berło.
772720
Cysterki
772721
Diabelski Dąb z Marianowa
772722
23 Diabelski Kamień koło Ryszewa
Droga z Pyrzyc do Stargardu to stara, odwieczna droga. Do tej drogi sięgały od zawsze pola Brzezina, dalej były pola Ryszewa. Miejsce wyznaczał kamień, ale niezwyczajny. Miejscowi nazywali go „Diabelskim Kamieniem”, a kiedy go omijali, starali się, żeby nie spoglądać w jego stronę. Okoliczni mieszkańcy nazywali go tak przez ślad, który się na głazie znajdował, a przypominał kopyto końskie, a może właśnie diabelskie. W roku 1817, gdy poszerzano drogę, ówczesne władze chciały przesunąć ten kamień. Jednak mieszkańcy Ryszewa i Będzina na wszelkie sposoby próbowali uchylić się od tego zadania. Kiedy po raz któryś już z rzędu nakazano im to zrobić, oświadczyli, że ta okolica wygląda niesamowicie i z tego powodu nie powinno się zabierać kamienia z odciskiem diabelskiego szpona. Nie wiadomo bowiem jakie będą następstwa tego czynu. W końcu jednak ruszono kamień, a pod nim znaleziono bardzo starej konstrukcji karabin oraz ponad 100 podków ułożonych po 4 sztuki. Czy wielki kamień nadal tam stoi?
772723
Dom czarownicy
772724
21 Kościół w Studnicy
Kościół filialny pw. Trójcy Przenajświętszej w Studnicy powstał po II wojnie światowej, w miejscu starszej świątyni. Historyczna pozostała jedynie wieża, pochodząca z XIX wieku. U podstawy wieża jest z kamienia i cegły, wyżej ma konstrukcję ryglową. Przykrywa ją ośmioboczny bęben nakryty cebulastym hełmem. Do zabytkowego wyposażenia należą dwa żeliwne lichtarze z końca XIX wieku oraz brązowy dzwon z około 1660 roku. Kościół w Studnicy należy do parafii Storkowo.
772725
28 Suchań
Kościelny Suhr z Suchania poszedł do parafian z prośbą o dodatek do pensji, ale nie dostał zgody. Którąś niedzielę potem wierna gmina protestancka już zaczęła pieśń, lecz nie było ciągle pastora. Zniecierpliwiony Suhr pobiegł, żeby go ponaglić. Na to ksiądz: -„Mój kochany Suhru, tak nie będzie. Wypalam nową fajkę i pilnuję, żeby nie zgasła. Masz tu kazanie - dał mu kartkę pierwszą lepszą z półki - przeczytaj”. Suhr pospieszył do kościoła i zaczął czytać: „Moja droga gmino, dwadzieścia pięć lat stałem na waszym czele i wiernie was prowadziłem. Teraz doszła do mnie wieść, że mam zostać superintendentem. Tak właśnie zrobię”. Chłopom już zaiskrzyły się oczy na wieść, że kościelny chce odejść, ale gdy usłyszeli, że ma zostać superintendentem, jeden po drugim wyszli z kościoła i naradzali się, może dać mu ten dodatek do pensji, by zatrzymać go tylko dla siebie. Suhr zakończył kazanie i nabożeństwo i wyszedł. Tam go otoczyli i złożyli propozycję by żeby nie odchodził, a dodatek ma zapewniony.
772726
Półwysep Długie Gardło
W córce ogrodnika spod Szadzkiego zamku zakochał się leśniczy z przeciwnej strony jeziora. Gdy chcieli się spotkać, chodził daleko. Raz naszła ulewa, wicher, błyskawice. Zaklął szpetnie: „Do diabła, do narzeczonej tak blisko, widzę światła jej domu, lecz okrążam jezioro, dlaczego tak musi być?”. Na słowa „Do diabła...” pojawił się diabeł i rzekł: „Nie musi tak być, mogę zbudować groblę i most, żebyś miał blisko. Ale musisz mi zapisać swoją duszę”. Leśniczy pomyślał, a po chwili rzekł: „Zapiszę ci duszę, jeśli wszystko będzie gotowe przed pierwszym pianiem kogutów”. Diabeł wiedział, kiedy pierwsze koguty pieją, czasu było dość. Zaraz zaczął budować, a leśniczy podążył do ukochanej i wszystko opowiedział. „Coś ty narobił, oddasz duszę diabłu. Czekaj, jest ratunek”. Spojrzał z Góry Zamkowej, a grobla już na pół jeziora. Ukochana udała koguta, lecz diabła nie zmyliła…
Koguty usłyszały, rozespane zapiały zmylone. Wściekły czart uciekł do piekieł. Nie ma grobli,
tylko półwysep Długie Gardło.
772727
Kościół św. Teresy od dzieciątka...
W majątku Koszewko zaczęli gospodarzyć nowi dziedzice, Bogumiła i Bogusław. Dbali o swój dobytek, choć nie było dla kogo, bo dzieci nie było. Nie szczędzili starań swoim włościom, biały pałac, dworski kościółek, otoczyli pięknym parkiem, wszystkiego doglądali. Tylko że park zasłonił przed ich oczami kościółek, stojący w głębi. Aż któregoś na spacerze w parku spojrzeli na kościółek okiem gospodarza. Wymagał starań, ale zbiory były wyjątkowo dobre, starczyło pieniędzy na wsparcie i rozbudowę świątyni. Nie oszczędzali i pewnie stąd dar od Boga, synek Bogdan. W ciągu kilku lat przybyło Bogdanowi pięcioro rodzeństwa. Wcześniej nie mogli się doczekać, a teraz Pan szczodrze wynagrodził im lata czekania i obdarzył dziatwą. Bogusław i Bogumiła rozradowani siedzieli w parku i słuchali rozbawionych dzieciaków. Wtedy Bogusław ufundował nowy wystrój świątyni, w tym sześć pucułowatych barokowych aniołków. W ścianie widnieją wmurowane epitafia Bogusława i Bogumiły. A czy aniołki są nadal w kościółku?
772728
24 Grodzisko Brody
Wczesnośredniowieczne grodzisko słowiańskie z VII / VII wieku.
772729
30 Góra Olbrzymów
Dawno temu koło Wierzchlądu żyły nad Miedwiem olbrzymy w wielkich jaskiniach. Żywiły się rybami, brodząc po kostki w głębinie. Czasem dla zabawy rzucały głazy do wody o zakład, kto dalej rzuci. Najsilniejsi byli nierozłączni bracia, Rik i Kumas. Aż kiedyś z daleka przywędrowała nad Miedwie olbrzymka Bena. Obaj zakochali się jednocześnie, ale ona wolała Kumasa. Rik znienawidził brata i zgrzytał zębiskami na jego widok. Kumas, chcąc mu zejść z oczu przeprawił się z Beną na drugą stronę Miedwia i koło Bielkowa zamieszkali w wielkiej pieczarze. Kiedy dowiedział się Rik, z wściekłości zaczął ciskać wielkie kamienie na drugą stronę Miedwia. W nocy, gdy Kumas i Bena spali w pieczarze, Rik z olbrzymią siłą rzucił głazem przez jezioro. uderzył w zbocze i zmiażdżył Kumasa i Benę w ich pieczarze. Miejscowi nazwali to wzgórze Górą Olbrzymów. Wielki głaz leżał na tym wzgórzu przez długi, długi czas. Dopiero przed stu laty wysadzono głaz w powietrze, a kamienie zużyto do budowy drogi do Stargardu.
772730
14 Ińsko i raki
W dawnych czasach mieszkańcy Ińska w okolicznych wsiach i miasteczkach handlowali rakami, całymi workami raków, z których kopa najlepszych kosztowała nawet półtora srebrnego grosza. Lecz zdarzało się, że za tę samą cenę dawali pięć, a nawet sześć kop. Twierdzono w okolicy, że tak bogate w raki jezioro Ińsko, samo ma postać raka, ale mieszkańcy miasteczka nie godzili się z tą opinią. Do dzisiaj po średniowiecznych obwarowaniach obronnych pozostały tylko resztki, toteż mówiono w okolicy, iż „w Ińsku raki mury zjadły”, a ponieważ nie było tu także wieży bramnej, mieszkańcy tej miejscowości wszędzie słyszeli, „że raki zjadły i wieżę”. Najwięcej szkód poczynić miał tu rak-potwór, który złapany w końcu z wielkim trudem przez ośmiu czeladników rzeźnickich, zawieziony został do Berlina. Snuto także opowieści, iż w południowej części jeziora znajduje się spora głębia, w środku której wbity jest pal, a do do tego pala przywiązany ma być żelaznym łańcuchem rak olbrzym. Każdy może go zobaczyć.
772731
15 Joanna Kulmowa
W Warszawie 17 czerwca 2018 roku zmarła polska poetka, Joanna Kulmowa.
Trzydzieści pięć lat (1961-1996) mieszkała w Strumianach wraz z mężem,
poetka, prozaik, autorka utworów scenicznych oraz książek dla dzieci i młodzieży, reżyser.
Pamiętają tutaj jak mówiła: „Trzeba nie przestawać być dzieckiem”.
Potwierdzają to nawet urywki jej wierszy:
„Co to jest radość?”
Niebo, kiedy nagle w kałuży zaświeci.
Ciepły wiatr
niespodziany
Co nam wybiega naprzeciw,
i jeszcze:
wcześnie rano chleb,
kiedy słońce w ostrzu noża tuż obok.
I ni stąd, ni zowąd,
twój uśmiech,
mój uśmiech
I tam w górze, dziko rozpędzony
obłok. (…)
„Czarna krowa w kropki bordo”
gryzła trawę kręcąc mordą.
Kręcąc mordą i rogami
gryzła trawę wraz z jaskrami.
„Głębia”
Czy myśl
jeżeli własna
aż tak musi musi być niejasna?
„Krajdywan”
Lecą ptaki w tkane nieznane.
Szumią palmy w puszystym wzorze.
Świecą gwiazdy nad Krajdywanem.
Toczy pianę wzburzone morze.
„Marzenia”
(…) Ja nie lubię chodzić do szkoły
bo w tornistrze się nie mieszczą marzenia.
W szkole jest wielki porządek.
Nikt nie trzyma pod ławką marzeń.
„Po co jest teatr”
Ta drabina to schody do nieba,
a ta miska nad schodami to księżyc.
Tamten miecz to zwyczajny pogrzebacz,
a z garnków są hełmy rycerzy.
„Moje Gdyby”
W moich Gdybach,
daję wam słowo,
gdyby były, to by było fajowo.
772732
Kościół św. Piotra i Pawła
Kościół św. Piotra i Pawła w Grzędzicach to późnogotycka, salowa świątynia z kamienia polnego i cegły z pierwszej połowy XV wieku, wieżę dobudowano w XVI wieku. Zabytkowe wyposażenie stanowią m.in.: neogotycki ołtarz z drewna lipowego z 1910, a w nim krzyż w formie Drzewa Życia (na końcach ramion wyobrażenia postaci ewangelistów), gotycka figura Chrystusa z około 1500, mosiężny sześcioramienny żyrandol. Obok wejścia granitowa chrzcielnica z XIII wieku. Cenny dzwon z XVII wieku odlany w Szczecinie, drugi żeliwny ze Stargardu. Najcenniejsze polichromie z lat 1450-1470, 33 postacie biblijne odkryto w 1912, odrestaurowano w 1954. Unikalne i najstarsze na Pomorzu Zachodnim polichromie grzędzickie namalował nieznany malarz na wszystkich ścianach kościoła – jedyny taki przypadek na Pomorzu Zachodnim. Wśród postaci jest 12 apostołów, św. Jerzy i smok, św. Krzysztof z dzieciątkiem przez rzekę, św. Dorota, Agnieszka, Urszula. Do rzadkości należy przedstawienie Zstąpienia Chrystusa do piekieł.
772733
25 Młynarze z Dobrzan
Doniesiono diabłu, że w Dobrzanach młynarze bezczelni oszuści. Zatarł ręce, akurat nadają się do piekła. I od razu na Dobrzany poleciał. Przy Żołędnej Górze nad jeziorem Szadzko spotkał wieczorem człowieka i zapytał: „Gdzie znajdę tutaj młynarza?” A miał końskie kopyto i krowi ogon, a przy tym okropnie cuchnął siarką. Człowiek tak mu pomógł: „Pójdź tą drogą, dojdziesz do młyna nad stawem. Jednego tylko spotkasz, a będzie biały, to właśnie młynarz”. A było tak, że z Dobrzan uciekł siwy koń. Biały jak śnieg i diabeł wziął go za młynarza. Chwycił go i przez powietrze poleciał do piekła. A tutaj diabeł miał garnki z maściami i zaklętymi napojami. Siwkowi jednak nie podobało się w piekle. Znarowił się, powywracał i potłukł wszystkie misy, garnki i tygle. Diabeł poczerniał ze złości i szybko przywrócił siwka na ziemię. Od tej pory diabeł nie cierpi młynarzy. Kiedyś młynarz z Dobrzan zaglądał do piekła, ale diabeł spostrzegł jego biały młynarski kitel, zamknął mu wrota piekielne przed nosem.
772734
13 Polscy robotnicy
Dzisiaj wiele kobiet i mężczyzn wybiera pracę poza granicami Polski. Do Niemiec w XIX wieku i później to się nazywało „wyjechać na saksy”. W majątkach, także u bogatszych chłopów od drugiej połowy XIX w. pracowało wielu polskich robotników rolnych. Przebywali tu na stałe nie mając jednak obywatelstwa niemieckiego. Za prasa szczecińską podajemy jako ciekawostkę opis pewnego wydarzenia. Oto w sierpniu 1920 roku: "W majątku Linie u polskiego brygadzisty żniwiarzy pojawił się Polak z okolicy, którego pierś była ozdobiona polskim orłem z metalu. Kilku Prusaków zatrudnionych w majątku dało mu do zrozumienia, że tego rodzaju postępek muszą potraktować jako prowokację. W odpowiedzi polscy żniwiarze zaintonowali swą pieśń "Jeszcze Polska nie zginęła". Jeden z Prusaków popadł w gniew i zerwał Polakowi orła. Polscy żniwiarze zażądali oddalenia z majątku wszystkich Prusaków grożąc w przeciwnym razie strajkiem". (Pommersche Tagespost). Okazuje się, że stanowili poważną i odważną siłę ekonomiczną.
772735
29 Pęzino zamek
Uważne oko dostrzeże kolejne etapy budowy i rozbudowy zamku, kolejnych jego skrzydeł.
Najwcześniejszy, z XIV/XV wieku, jest etap gotycki, wtedy wzniesiono cztery ściany założenia zamkowego. Wewnątrz ścian od wschodu skrzydło gotyckie, a w południowo-zachodnim narożu wieża obronna. Taki układ jest charakterystyczny dla innych zamków joannickich, na przykład zamki w Swobnicy na Pomorzu Zachodnim i w Łagowie na Pojezierzu Lubuskim. Wszystkie mają mniej lub bardziej regularny czworobok murów oraz wieżę o podstawie kwadratowej i górnej części walcowej. W drugim etapie około 1600 roku wybudowano wewnątrz czworoboku murów skrzydło zachodnie, renesansowe. 250 lat później dodano skrzydło neogotyckie od wschodu, już na zewnątrz czworoboku murów. Kilka lat później Puttkamerowie obiekty gospodarcze zastąpili architekturą romantyczną. Na ostatku w latach 1936-1940 powstało skrzydło bramne przy odcinku południowym. Wolny od budowli pozostał już tylko północny bok muru zamkowego i tak jest do dziś.
772736
33 Diabelski siwek
Cieśla Elias w Dobrzanach robotę skończył w sobotę, druga robota czekała od poniedziałku w Chociwlu. Droga wiodła przez małą wioskę Kępno, koło kościoła, przez most nad Reczycą. Do poniedziałku daleko, do Chociwla daleko, warto wypocząć i dobrze się wyspać. Ale chciał zabawić się w Chociwlu z bracią cechową, bo to czas „kwartału”. W niedzielę po mszy uroczyście noszono skrzynię cechową, głoszono „mowę poranną”. Zabawy trwały do wieczora. Choć powiadali, że koło Kępna straszy, ruszył w sobotę wieczór, by na niedzielę zdążyć, pieszo, tylko topór ciesielski zabrał. Ciemno się stało i straszno, wtem spojrzy, biały koń. Wskoczył i pogania, ale ten leniwie stąpa. Klepnął siwka dłonią po zadzie, nic, tylko truchta, ciągle w Kępnie. Krzyknął „galopuj!” i plasnął po zadku toporem. Siwek spojrzał na Eliasa diablim wzrokiem i zarżał: „To nie wiesz że diabłu na grzbiet wsiadłeś?”. „Co słyszę, siwy koń mówi?” Elias się przeżegnał. Wtem na kościele godzina wybiła, zapiał kogut. Koń uderzył kopytami w ziemię, aż się wieża kościelna zatrzęsła.
Diabelską sztuczką zamienił się w tuman białej mgły. A Elias? Pieszo podreptał z Kępna do Chociwla.
772737
Serce Matki
772738
Smogolice
772739
Spalone Czarownice
772740
Stara LIpa
772741
17 Sydonia
Sydonia von Bork wywodziła się ze znakomitego rodu rycerskiego
Borków. Za młodu uchodziła za jedną z najpiękniejszych panien na
Pomorzu. Książę wołogoski Ernest Ludwik obiecał jej nawet małżeń-
stwo, które nie doszło jednak do skutku. Sydonia popadła w konflikty
z rodziną. Wprowadziła się do Marianowa mając 56 lat. Szlach-
cianka początkowo była przeoryszą, jednak już po roku, z powodu
trudnego charakteru zdegradowano ją do pozycji zwykłej mniszki.
Upór i silny charakter sprawiły, że kolejne lata w Marianowie
obfitowały w kłótnie i spory ze współmieszkankami klasztoru. W 1619
roku oskarżona ją o czary, sprowadzenie śmierci na
wiele osób z jej otoczenia i kilku zmarłych w owym czasie książąt
pomorskich, w tym samego Ernesta Ludwika, Jana Fryderyka, Barnima
XII, Filipa Juliusza i Filipa II. Na jej niekorzyść przemawiał również
fakt, że była cenioną w regionie zielarką. Podczas procesu torturowano
ją, a w sierpniu 1620 roku w Szczecinie Sydonię jako czarownicę ścięto
i spalono na stosie.
772742
31 Szadzko Zamek
Pozostałość obronnego zamku nad Jeziorem Szadzkim z dobrze czytelnymi bastionami, głębokimi fosami i wałami ziemnymi. Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z roku 1336 i wspomina o rodzie von Steglitz, jako właścicielach Szadzka. Regularny, prostokątny rzut warowni i istnienie w narożniku wieży o kwadratowej podstawie i cylindrycznej górnej części nawiązuje do zamków zakonu joannickiego - Łagowa, Swobnicy czy Pęzina, powstających od drugiej połowy XIV w. W niewyjaśnionych okolicznościach na początku 1395, prawdopodobnie pod zamkiem w Szadzku został zamordowany książę Warcisław VII, być może za sprawą Krzyżaków. W średniowieczu Szadzko, jako jedna z najpotężniejszych warowni Księstwa Pomorskiego była szczególnym celem dla Brandenburczyków. Dwukrotnie - w 1445 r. oraz 1478 r. był przez nich zdobywany. Zamek odbudowany przez księcia Bogusława X w końcu XV w. pozostawał dla Księstwa Pomorskiego ważną twierdzą. Przed rokiem 1533 bramę wzmocnił bastion, po roku 1588 powstał dodatkowy pierścień obwałowań o rzucie pięcioboku. Przez wojny szwedzkie Szadzko zostało opuszczone. Zamek rozbierano na odbudowę Dobrzan po pożarze w roku 1781. Do dzisiaj zachowały się potężne, trzynastometrowej wysokości obwałowania zamku i relikty murów.
772743
18 Ubogi bednarz z Kołbacza, co Sowno założył
Do kołbackiego klasztoru należało wiele wsi.
Mieszkali w nich kmiecie, co mieli rolę, a do klasztoru płacili dziesięciny.
Tylko Sowa roli nie miał i biedował od kiedy pamiętał, a robił beczki. A jak się ożenił, to biedował z żoną, a jak przyszły dzieci, to i z nimi. Nie mógł z tej biedy spać, tłukł się po nocach, to go Sową nazywali. Aż raz opat wezwał go naprawiania beczek w Kołbaczu, a było ich sto. Tylko mu zabronili do beczek zaglądać. I do domu chodzić nie pozwolili, tylko praca i praca. Miesiąc zmitrężył, żony nie widywał, do dzieci tęsknił, aż ukończył swój trud. Opat sprawdził, że to dobra robota i powiedział, że zapłatę nasypią mu do koszuli, ile dźwignie – z której beczki? Wybieraj Sowa – czy z fasolą, czy z owsem, czy z pszenicą? Wybrał złocistą pszenicę, kazali oczy zamknąć
i sypią, koszula coraz cięższa. Wreszcie zawiązali i puścili do domu. Żona rozsupłała koszulę,
a tam talary. Złooote !!! Wtedy Sowa kupił rolę tanio, bo na uboczu. I już nie biedował. Tak powstało Sowno.
772744
20 Ulica Anny Jagiellonki
Królewna Anna Jagiellonka, córka Kazimierza IV Jagiellończyka urodziła się w 1476 roku
i nie miała jeszcze 15 lat, kiedy została wydana za księcia pomorskiego Bogusława X Wielkiego w roku 1491. Sądzimy, że w byli szczęśliwi, kiedy czytamy zachowane odpisy listów, jakie pisał Bogusław do swojej pięknej i młodej żony, na przykład z podróży do Ziemi Świętej: ...”Potem chcemy do Jej Miłości żeglować, bowiem możemy razem radować się i miłować, przeżyć kilka tysięcy dobrych nocy, na okręcie miłości ze stu tysiącami pęków róż rozsiewających zapach i tyle razy ile ziaren piasku jest w morzu, i tyle razy ile kropel wody przepływa przez śluzę w Darłowie.” Kiedy Bogusław udawał się w tę długą podróż, Annę uczynił regentką na dwa lata. Dokumenty wydawane w tym czasie przez kancelarię pomorską miały nagłówek: „My Anna, z Bożej łaski i królewskiego rodu Polski, Szczecina, Pomorza, Kaszubów, etc., etc. Księżna...”. Dzisiaj w wielu miejscach dawnego Księstwa Pomorskiego spotkamy ulice Anny Jagiellonki.
772745
26 Wolde Albrechts
Wolde Albrechts zielarka, zarabiała na życie wróżbiarstwem i żebractwem. Po śmierci von Hechthausen-a straciła swoją pozycję w Marianowie. W młodości podróżowała z włóczęgami, znana z kilku niestałych związków, co gorsza, urodziła nieślubne dziecko. O czary oskarżyła ją Dorotha von Stettin i namówiła swoją współlokatorkę z Marianowa Anne von Apenbrug do poświadczenia tej historii. Według ówczesego prawa „Constitutio Criminalis Carolina” dwóch świadków wystarczyło do skazania i ukarania Sydoni von Borcke i Wolde Albrecht, choć Anna von Apenbrug wycofała zeznania, gdy miała powtórzyć je pod przysięgą. Jednym z oskarżeń przeciw Sydoni było, że zmusiła Wolde do przepowiadania przyszłości. Podczas procesu Wolde Albrechts na torturach wyznała, iż wspólnie z Sydonią von Bork i z pomocą diabła uśmierciły marianowskiego pastora i furtiana. Ponad 1000 stron procesu przechowuje archiwum państwowe Greifswald. Nieopodal Wiechowa znajduje się Diabelska Góra, tam podobno 9 października 1619r. żywcem spalono na stosie Wolde Albrechts z Brzezina.
772746
17 Zjawy topielców w Jęczydole
Jęczydół. Stara to nazwa, sięgająca czasów najdawniejszych.
Przed wiekami była tu słowiańska świątynia Boga Trygława – gontyna.
Pod świątynią kryła się jaskinia, a w niej wrota do skarbca.
Ale w Kołbaczu osiedli zakonnicy, zbudowali tam inną świątynię,
i czcili zupełnie innego Boga. Starą gontynę zniszczyli.
Tylko jaskini nie zniszczyli, bo niczego o pieczarze nie wiedzieli.
Starzy mieszkańcy nie cieszyli się z poczynań zakonników w jaskini pod ziemią
składali ofiary Trygławowi. Bóg był dla nich łaskawy, wszystkie przynoszone ofiary znikały,
cieszyli się, że Trygław przyjmował dary. Aż się wydało, że znikają i ze skarbca,
a tego nigdy nie robił. Nieufni Słowianie posypali ziemię popiołem. Rano znaleźli ślady ludzkie
koło skarbca. Następnej nocy czekali w ukryciu i schwytali trzech kapłanów,
skradających się z workami. Nie pomogły prośby. Winowajcom uwiązano kamienie u szyi i wtrącono w głębiny jeziora Miedwie. Z hukiem zapadła się jaskinia. Od tej pory w Jęczydole od Miedwia słychać jęki.
774331
27 Zaborsko
Dziedziczka Krystyna nie mając swoich dzieci, rzekła do męża: „Smutno jest w naszym domu, nigdy nie słychać dziecięcego śmiechu. Bóg nie dał nam własnych dziatek, zróbmy coś dla biednych dzieci, które marnieją po wsiach. Dajmy im dom i ciepło domowego ogniska, a na pewno zasłużymy sobie na łaskę u Pana naszego”. Pan dziedzic zgodził się, bo i jemu dwór wydał się pusty i smutny. Dzieci szczęśliwe, że ktoś o nie dba, radosnym śmiechem napełniały dom. Słynny stał się dwór w Zaborsku. Stąd po kilku latach wychodzili znakomici fachowcy. Z dziewczynami chętnie żenili się młodzi gospodarze, bo były dobre gospodynie. Dzieci na całe życie zachowały miłość do dziedziczki Krystyny. Raz zdarzyło się nieszczęście. Pani Krystyna poszła obejrzeć przebudowę kościoła. Oglądała uważnie, aż w pewnej chwili zmartwiała: na drabinie, opartej o dach kościoła płakał najmniejszy pupil, Janek, bał schodzić. Wtedy pani weszła po drabinie do pomocy. Ale zaplątała długą suknię i upadła na ziemię – zdążyła tylko szepnąć: „Pochowajcie mnie przy kościele”. Już prawie dwieście lat, a samotny grób zawsze jest zadbany, ukwiecony, a w Dzień Zaduszny płoną świece. Kto dba o samotny grób? Czy potomkowie tamtych dzieci?
775864
32 Lipa Ottona
Biskup Otton był Niemcem z Bambergu, ale pod koniec XI wieku był przez kilka lat nauczycielem młodzieży rycerskiej w szkole katedralnej w Płocku. Tam nauczył się polskiego, przez co później udało mu się to, czego nie osiągnął wcześniej Bernard Hiszpan. Otton rozpoczął chrystianizację Pomorza. Stało się to na zaproszenie księcia Bolesława III Krzywoustego w roku 1124, a witał Ottona pod Stargardem książę pomorski Warcisław I. Ochrzcił wtedy Otto tysiące ludzi i założył 11 kościołów. Jednak Pomorze to rozległa kraina i większość ludzi pozostawała ciągle przy wierze swoich ojców. Święty Otton z Bambergu na zaproszenie księcia Warcisława I przybył z kolejną misją chrystianizacyjną, rozpoczął w 1128 roku. A gdzie przybył i chrzcił ludzi, tam sadził małe drzewko, lipkę. Gdy odchodził do kolejnej wioski, drzewko rosło i zapuszczały się korzenie wiary. A kiedy planowali budowę kościoła, stawiali go niedaleko małej lipki. W Szadzku przy ruinach kościoła rośnie dziś Lipa Ottona, Pomnik Przyrody.
brak wystarczającej ilości ocen

Skomentuj

Zaloguj się, aby komentować i oceniać trasy
Tagi
Rowerem po Roztoczu
Moja mapa 0