Nowa aplikacja Traseo

Pamiętniki ze Szczecina

Dodano 19 maja 2015 przez plik GPX
Pamiętniki ze Szczecina

Informacje

  • Rodzaj aktywności: Kolarstwo szosowe
  • Stopień trudności: Łatwy
  • Gwiazdki:  5.2
  • Dystans: 176 km
  • Czas trwania: 12 h 55 min
  • Średnia prędkość: 13,59 km/h
  • Przewyższenie: 70,75 m
  • Suma podejść: -1 011,18 m
  • Suma zejść: 1 040,23 m
  • Data: 16 maja 2015
  • Lokalizacja: Nowe Warpno

Kod trasy

59691
Pobierz trasę na swój telefon
Wpisz powyższy kod w wyszukiwarce aplikacji Traseo.
337213
Szczecin
Szczecin
337214
Szczecin
Szczecin
337215
Police
Police
337216
Police
Police
337217
Jasienica
Jasienica
337218
Niekłończyca
Niekłończyca
337219
Trzebież
Trzebież
337220
Trzebież
Trzebież
337221
Trzebież
Trzebież
337222
Trzebież
Trzebież
Prawie jak morze
337223
Brzózki
Brzózki
337224
Warnołęka
Warnołęka
337225
Miroszewo
Miroszewo
337226
Nowe Warpno
Nowe Warpno
337227
Nowe Warpno
Nowe Warpno
337228
Nowe Warpno
Nowe Warpno
337229
Nowe Warpno
Nowe Warpno
Śladem dawnej kolei wąskotorowej
337230
Nowe Warpno
Nowe Warpno
337231
Rytka
Rytka
337232
Ludwigshof
Ludwigshof
Kiedyś jeździła tędy kolej
337233
Hintersee
Hintersee
337234
Stolec
Stolec
337235
Blankensee
Blankensee
337236
Blankensee
Blankensee
337237
Bismark
Bismark
337238
Neu-Grambow
Neu-Grambow
Cała droga tylko dla mnie
337239
Schwennenz
Schwennenz
337240
Lebehn
Lebehn
337241
Gryfino
Gryfino
Most zwodzony nad Odrą Wschodnią
337242
Gryfino
Gryfino
337243
Gryfino
Gryfino
Prognoza pogody przewidywała deszcze. Co roku w maju są deszcze, ale po minionym weekendzie wiedziałem, że nie chcę siedzieć bezczynnie. Wsiadłem wcześnie do pociągu i pojechałem jak najdalej. Za cel obrałem Szczecin. Kusił mnie od dawna. Byłem w nim rok temu, więc miałem łatwiej. Mogłem zrezygnować ze zwiedzania. Dalszy kierunek – Nowe Warpno. Do domu wracam jutro.
Police, godz. 11.28
Z lekkim opóźnieniem dotarłem do Szczecina przed godziną 10. Od razu zaskoczył mnie chłodny wiatr. Miałem nadzieję jechać dzisiaj w letnich ubraniach, ale nie dało się. Po drugim śniadaniu ruszyłem w trasę. To miasto jest tak bardzo rozwinięte, a Poznań? Stanął i koniec – żadnych inwestycji w centrum. Niestety wygodne drogi poprowadziły mnie lekko w złym kierunku. Przedmieścia już nie są takie kolorowe (nie dosłownie, bo gdzie nie spojrzeć są jakieś bohomazy z graffiti). Bałbym się po nich poruszać po zmroku. Na mojej drodze stała emanująca bardzo negatywnymi emocjami dzielnica. Po pokonaniu kilkudziesięciu pagórków wydostałem się do Postolic. Po dwóch godzinach miałem 20 km na liczniku. Z nieba zniknęło słońce.
Nowe Warpno, godz. 14.10
Wjechałem na wygodną drogę wojewódzką, ale niedługo się nią cieszyłem, bo w planie znalazł się teren. Nie zawsze wygodny, ponieważ pojawił się piach, czasem kilka kałuż, aż trafiłem na ogrodzenie. Mapom Google przydałaby się aktualizacja. Pojechałem do głównej drogi, ale zaraz w Warnołęce wróciłem na swój szlak. Nie było przyjemnie, bo na drodze leżały płyty betonowe.
Zalew Szczeciński ślicznie się prezentował, zwłaszcza wyspa Wolin na horyzoncie. W Nowym Warpnie trafiłem na wygodną drogę dla rowerów stworzoną na starym nasypie kolejowym. Samo miasteczko jest najbardziej zadbanym ze wszystkich, które kiedykolwiek odwiedziłem. Wywarło na mnie ogromne wrażenie. Zatrzymałem się w barze, zjadłem oczywiście pyszną rybę, choć rachunek mnie zamurował. Najedzony ruszyłem na południe.
Niedaleko granicy z Niemcami, godz. 15.17
Nie pojechałem na południe. No, przynajmniej nie od razu. Poruszałem się odcinkiem drogi dla rowerów stworzonej na starym nasypie kolejki wąskotorowej. Gdy się urwała, będąc zawiedzionym, uznałem, że pozostaje mi tylko droga przez Puszczę Wkrzańską. Trafiłem jednak na dalszą część tamtej drogi, tym razem z zezwoleniem na ruch pieszych (swoją drogą mogliby kiedyś połączyć te dwa odcinki). Rzuciłem okiem na mapę i po dłuższym namyśle zdecydowałem, że trzymanie się planu nie doda tej wyprawie przygody. Upewniłem się, którędy mogę jechać i pomknąłem do Niemiec.
Dobieszczyn, godz. 14.32
Po niemieckiej stronie nie było wygodnie. W dodatku się zagapiłem i pojechałem drogą okrężną. Okazało się, że Niemcy też zrobili drogę dla rowerów na nasypie starej kolei. Szkoda tylko, że nie połączyli swojego odcinka z polskim. Sama droga była gruntowa z odrobiną kamieni. Na pewno było wygodniej niż po bruku na drodze publicznej. Przy okazji zaczęło kropić. Wiedziałem, że tamte ciemne chmury nie wisiały na próżno. Na szczęście opad nie był uciążliwy.
Wróciłem do Polski, bo miałem do zaliczenia jedną Dobrą gminę. Od razu nawierzchnia dróg zmieniła się na mniej wygodną i pierwszy z brzegu polaczek pokazał jakim jest cwaniakiem, wyprzedzając mnie „na gazetę”. Mogłem darować sobie zaliczanie gmin i pozostać w Niemczech.
Blankensee, godz. 17.32
Potem jeszcze kilku innych polaczków po obu stronach granicy przyprawiło mnie o złość lub zawroty głowy. Nie wiem, czy to Pomorzanie są takimi kretynami (wszyscy cwaniacy na blachach województwa zachodniopomorskiego), czy ja miałem takiego pecha, żeby trafić na tyle bezmyślnych ciot.
W Stolcu (wymyślna nazwa) chciałem przekroczyć granicę, jednak przegapiłem drogę. Kolejna próba była dalej i udało się, gdy przeskoczyłem kamień zagradzający przejście. Chyba blokada dla konnych. Ponownie w Niemczech i zrobiło się jakoś przyjemniej. Ładne miejsca, nawet deszcz zacinający od czasu do czasu czy temperatura spadająca nawet do 10°C nie przeszkadzały. Gdyby tylko nie polaczki, byłaby sielanka.
Czytaj dalej na blogu: http://andale.bikestats.pl/1321827,Pamietniki-ze-Szczecina.html
brak wystarczającej ilości ocen

Skomentuj

Zaloguj się, aby komentować i oceniać trasy
Moja mapa 0